ZE ŚWIATA SPORTU

Robert Lewandowski może zarobić 30 mln euro za sezon. Wystarczy, że...

Damian Duda 20 grudnia 2016 14:45
Robert Lewandowski, mecz
Fot. Getty Images

Robert Lewandowski podpisał w ubiegłym tygodniu kontrakt z klubem Bayern Monachium. Jednak, jak podaje „Super Express’’, Polak otrzymał niedawno kuszącą propozycję z Chin. Jeden z azjatyckich klubów jest w stanie zapłacić Lewandowskiemu aż 30 milionów euro za rok!

Zobacz też: Co Robert Lewandowski mówi po meczu do żony? "Poproszę naleśniczki z jabłkami". Ciekawe, o co dziś poprosi?

Robert Lewandowski zagra w azjatyckim klubie?

Czy Robert Lewandowski skorzysta z otrzymanej propozycji? Najprawdopodobniej nie. W tym momencie przeprowadzka do Chin jest nierealna. Piłkarz w ubiegłym tygodniu podpisał 5-letnią umowę z klubem Bayern Monachium, przez co będzie z nim  związany do roku 2021. Gdyby jednak Lewandowski zmienił zdanie, zostałby najlepiej opłacanym piłkarzem na świecie. Wówczas zdeklasowałby najlepiej zarabiającego rywala – Ezequiel Lavezzi za jeden sezon gry w lidze chińskiej zarabia 26 mln euro. 

Zarobki Roberta Lewandowskiego w Bundeslidze

Na szczęście Lewandowski nadal może pochwalić się świetnymi zarobkami. Polak jest najlepiej opłacanym piłkarzem w Bundeslidze. Napastnik, dzięki umowie podpisanej w zeszłym tygodniu, zarobi 20 milinów za sezon, co daje mu 384 tysiące euro pensji tygodniowo. Jak podaje serwis Sport.pl, kontrakt, który podpisał, Lewandowski jest największym, jaki podpisano w niemieckiej lidze.

Anna i Robert Lewandowski w VIVIE!

– Mówicie o sobie w wywiadach, że jesteście jak ogień i woda, ale ja widzę w Was obojgu te same cechy – upór, ambicję i wiarę, że się uda. To recepta na sukces?

Robert Lewandowski: Myślę, że tak. Trudne sytuacje, które każdego z nas w życiu spotykają, determinują też w jakiś sposób nasze późniejsze, także zawodowe sukcesy. Pamiętam, że do Legii przeszedłem, bo tak naprawdę nie dano mi innego wyboru. Później dowiedziałem się, że już nie będę grał w Legii, że muszę szukać innego klubu. To był dla mnie dzień przełomowy. Nie wiedziałem, co dalej będzie, ale pomyślałem sobie, że nie mogę się przecież poddać.

– Przeszedłeś wtedy do Znicza w Pruszkowie i z pewnością byłeś podłamany.

Robert Lewandowski:  Miałem wtedy kontuzję, ale nikt nie był zainteresowany tym, żebym się z niej wyleczył. Wcześniej zmarł mój tata. Zostałem z tym wszystkim zupełnie sam, sam przeprowadzałem rehabilitację bez pomocy specjalistów, bez ćwiczeń na siłowni. Nie miałem w nikim wsparcia, poza moją mamą. Ale co ona mogła zrobić? Musiałem też sam sobie pomóc. Wszystko to nałożyło się na siebie. Nie byłem w stanie nawet dobrze chodzić, cały czas kulałem. Ale szybko wziąłem się w garść. Pomyślałem, że nikomu nie dam satysfakcji, że rezygnuję, że nie poddam się. Przeszedłem do Znicza i dopiero tam poczułem, że odzyskuję formę, że mogę już biegać po boisku. Nie wiem, co mi pomogło – szczęście czy jakiś cud z góry. Trudno powiedzieć. Może pomógł mi też fakt, że po śmierci taty zostałem jedynym mężczyzną w rodzinie. I to poczucie odpowiedzialności sprawiło, że się nie załamałem, nie wszedłem na złą drogę, nie wpadłem w złe towarzystwo.

– Niedługo potem się poznaliście?

Robert Lewandowski: Dokładnie rok później. Mogłem nie jechać na obóz integracyjny na Mazurach, gdzie spotkałem Anię. Mogłem nie zdążyć... Ale dojechałem na jeden dzień.

 

Przeczytaj też: Anna i Robert Lewandowscy po raz pierwszy skomentowali fakt, że zostaną rodzicami. Co powiedzieli?

Drogi Użytkowniku,
chcemy Cię lepiej poznać, żeby robić dla Ciebie jeszcze lepszy serwis!
Wystarczy kilka minut, by wypełnić naszą ankietę. Zapraszamy!

Wideo

Chris Pratt zachwyca w kolejnej części Jurassic World!

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Gwiazdą VIVY! jest Karolina Szostak. Zobacz, co jeszcze w nowym numerze!