O NICH JEST GŁOŚNO

Córka Martyny Wojciechowskiej polubiła Przemysława Kossakowskiego?

Dla podróżniczki Marysia jest najważniejsza

VIVA! 25 czerwca 2018 16:00
Martyna Wojciechowska drży o zdrowie córki
Fot. Facebook @Martyna Wojciechowska

Choć o ich związku mówi się od pewnego czasu, oni nie spieszą się z oficjalnym potwierdzeniem tej informacji. Jedynymi wskazówkami są ich tajemnicze wypowiedzi, a także wspólne zdjęcia z Sopotu. To do tej pory jedyny raz, kiedy Martyna Wojciechowska i Przemysław Kossakowski dali przyłapać się fotografom. Zamiast afiszować się uczuciami publicznie, na razie dają sobie czas na to, by lepiej się poznać. Chcą też być pewni, że nową sytuację zaakceptuje ich rodzina.

Córka Martyny Wojciechowskiej zaakceptuje jej związek?

Martyna Wojciechowska jest oddaną mamą 10-letniej Marysi. Dziewczynka jest owocem związku dziennikarki z Jerzym Błaszczykiem. Tata dziewczynki zmarł na nowotwór w 2016 roku i od tamtej pory Martyna Wojciechowska sama wychowuje córkę. Nie szukała miłości. Już kilka razy w życiu była zakochana i zaręczona, ale zawsze w ostatniej chwili uciekała przed uczuciem. Nauczona doświadczeniem tym razem woli być ostrożna.

Partner dziennikarki także ma na swoim koncie bagaż życiowych doświadczeń. Przemysław Kossakowski urodził się i wychował w Częstochowie. Zanim trafił do telewizji malował, lecz od zawsze miał liczne pasje. W pewnym momencie postanowił zupełnie odmienić życie. Sprzedał dom i rozwiódł się. W okresie przejściowym był bezrobotny i nie przysługiwało mu prawo do zasiłku. Później jego potencjał zauważyła telewizja. Nowa praca od razu została jego pasją. „Mimo że czuję się ze sobą bardzo dobrze i w tym miejscu, i w tym czasie, mam tęsknotę, bo uważam, że moje życie jest bardzo niestabilne. Tęsknię za stabilizacją i rodziną. Kiedyś miałem zalążek rodziny, który w dramatycznych okolicznościach się rozpadł. Rozwiodłem się i od tego czasu szukam”, powiedział jednak w programie Uwaga TVN.

Parę poza wspólnymi zainteresowaniami łączy więc trudna przeszłość. Swoją relację zachowują tylko dla siebie. „Zostałem wychowany w patologicznej rodzinie i moi patologiczni rodzice wpoili mi dziwne zasady, między innymi, że jeżeli dwoje ludzi decyduje się być razem to jest to decyzja dość intymna i wyjątkowa zarazem. I jeżeli koniecznie, chcą kogoś o tym informować to informują rodzinę i przyjaciół. Nie ma potrzeby zaczepiać nieznajomych i nachalnie im się zwierzać, bo to działanie redukujące intymność i wytrącające wyjątkowość”, napisał niedawno Kossakowski.

Wiadomo jednak, że Martyna Wojciechowska zaufała Kossakowskiemu na tyle, że przedstawiła go swojej mamie oraz córce. Ich wspólne zdjęcia zrobione przez paparazzi wskazują na to, że dziennikarz przeszedł swoisty test. Fani twierdzą, że widać, że odnalazł wspólny język z Marysią, a dla Martyny Wojciechowskiej było to bardzo ważne. Gwiazda TVN chce też, by jej nowy partner zrozumiał, że stale musi poświęcać córce dużo czasu.

Wszystko wskazuje na to, że kiełkujące uczucie może przeobrazić się w poważny związek. „Tak, myślę, że jesteśmy bratnimi duszami. Kobiety tak mają, że jak słyszą mężczyznę, który deklaruje, że jest samotnym wilkiem i teraz będzie podążał tą drogą, to pojawia się taki element: Czy na pewno?”, powiedziała na temat Kossakowskiego podróżniczka. 

 

Od niedawna wzbudzam zainteresowanie ludzi, którzy do tej pory nie zwracali na mnie przesadnej uwagi i zdaje się, wszyscy byliśmy z tego zadowoleni. Kontaktują się więc ze mną, przedstawiciele kolorowej prasy, z prośbami o komentarz dotyczący mojego życia osobistego. Kiedy odmawiam, na ogół słyszę ,, Panie Przemku, przecież i tak już wszyscy wiedzą”. Wczoraj przeczytałem, nie bez zdumienia, że moją powściągliwość determinuje Martyna, która zwyczajnie zabrania mi wypowiedzi, wpędzając mnie tym w przygnębienie, o czym informuje ,,osoba z bliskiego otoczenia Kossakowskiego”. Można z tego wysnuć wnioski, że nie wypowiadam się, ponieważ albo chce coś ukryć, bo się wstydzę, albo muszę się kryć, gdyż się boję. Niestety prawda jest, jak to zwykle z prawdą bywa, o wiele mniej mroczna i o wiele bardziej banalna. Po prostu zostałem wychowany w patologicznej rodzinie i moi patologiczni rodzice wpoili mi dziwne zasady, między innymi, że jeżeli dwoje ludzi decyduje się być razem to jest to decyzja dość intymna i wyjątkowa zarazem. I jeżeli koniecznie, chcą kogoś o tym informować to informują rodzinę i przyjaciół. Nie ma potrzeby zaczepiać nieznajomych i nachalnie im się zwierzać, bo to działanie redukujące intymność i wytrącające wyjątkowość. O oświadczeniach dla kolorowej prasy, moi patologiczni rodzice nie wspominali, moim zdaniem dlatego, że uważali taki pomysł za zbyt absurdalny, aby komukolwiek mógł przyjść do głowy. Oczywiście ja rozumiem, że byłem wychowywany w ubiegłym wieku i pewne rzeczy uległy zmianie. Dlatego nie mam pretensji do tych, którzy dzwonią do mnie lub piszą, prosząc o zajęcie stanowiska. Wiem że taka jest rzeczywistość, a oni nie czynią tego dla własnej satysfakcji, ale dlatego, że taką mają pracę, bo są ludzie, którzy odnajdują w czytaniu takich rzeczy przyjemność. Mało tego, ci którzy wymyślają tak fantastyczne frazy jak: ,,Wojciechowska każe Kossakowskiemu milczeć, on ma tego dość” szalenie mi imponują, jak każdy kto podchodzi do zastanej rzeczywistości z kreatywną nonszalancją. Ale to też nie znaczy, że w to wejdę i że będę grał w nie swoją grę według reguł, które nie są moimi regułami. Miłego dnia.

Post udostępniony przez Przemyslaw Kossakowski (@przekossakowski)

Martyna Wojciechowska, VIVA! marzec 2018
Fot. Mateusz Stankiewicz/AF Photo

Wideo

Te kultowe filmowe kwestie Jerzego Stuhra przeszły do historii! Też je uwielbiasz?

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Krystyna Janda opowiada o tym, jak nie poddać się losowi i robić to, co się kocha