TYLKO W VIVIE!

Kinga Korta: „Dziś mogłabym być już w drugiej ciąży”

Czy żałuje, że tak późno zdecydowała się na macierzyństwo?

Olga Figaszewska 15 maja 2018 19:55
Kinga Korta, Viva! maj 2018
Fot. Marlena Bielińska/MOVE

Polacy poznali ją jako jedną z Żon Hollywood. W popularnym programie zobaczyli piękną, zdecydowaną, szczęśliwą kobietę sukcesu. Wcielenie „amerykańskiego snu”. Czy można chcieć więcej? Tak. Ona chciała. Wkrótce urodzi upragnione dziecko, o które wraz z mężem starali się wiele lat. Kinga Korta w najnowszym numerze VIVY!, opowiedziała o tym, czy przejmuje się plotkami i co sądzi o późnym macierzyństwie! Czego najbardziej żałuje?

Macierzyństwo zawsze było Twoim marzeniem?

Kocham dzieci, zawsze widziałam się w roli matki Polki. Kiedy miałam 16 lat, pracowałam jako niania. W moim rodzinnym domu dzięki rodzeństwu zawsze było gwarno. Wiedziałam, że będę miała dziecko, ale moje życie potoczyło się zupełnie inaczej. Miałam wiele do zrobienia, zobaczenia, a czas ucieka bardzo szybko.

Czułaś presję?

Nigdy, zwłaszcza ze strony męża. Oczywiście przy wigilijnym stole mama zawsze domagała się wnucząt. Po latach powiedziałam: ,,Mamo, nie pytaj. Jak będzie, to będzie”. Wtedy życie mnie rozpieszczało. Było mi tak dobrze, że nie chciałam niczego zmieniać. Zjeździłam pół świata, wynajdowałam sobie kolejne zajęcia, nie zauważałam, że coś mi ucieka… Myślałam, że mam czas na wszystko. Mówiłam sobie: „Jestem żoną. Jeszcze musimy tyle zobaczyć, zwiedzić, zacząć nowy biznes”. ,,Żony Hollywood” kręciliśmy miesiącami przez dwa lata. To dziecko zawsze gdzieś „krążyło”. W końcu trzeba było podjąć konkretną decyzję.

Staraliście się z mężem o dziecko wiele lat… Jeszcze nie wiedziałaś, z jakimi trudnościami będziecie się mierzyć.

Rzeczywiście, długo nie mogłam zajść w ciążę. Konsultowaliśmy się z lekarzami w Polsce i Stanach. Paradoksalnie zawsze byłam zdrowa, wszystkie badania wychodziły perfekcyjnie. Mąż tak samo. Przez ostatnie dwa, trzy lata żyłam w strachu. Bałam się, co będzie, jak nam nie wyjdzie. Pamiętam, jak zapytałam męża, co się stanie, jeśli nie będę w stanie dać mu dziecka. Spodziewałam się odpowiedzi, że się rozstaniemy albo znajdzie sobie inną… Odpowiedział z przekonaniem: „Adoptujemy”. To ja dla niego jestem priorytetem, a dziecko jest dopełnieniem naszego szczęścia.

In vitro to jedno z najważniejszych odkryć i zdobyczy medycyny, pomaga kobietom urodzić upragnione dziecko… Korzystałaś z tej metody?

Rozważaliśmy wszystkie opcje, również in vitro. Nie wiem, czy łatwo zdecydowałabym się na surogatkę. Oczywiście gdyby były rozmowy na ten temat i Chet by nalegał… ale adopcja była brana pod uwagę w pierwszej kolejności.

(...)

Chciałaś chłopca czy dziewczynkę?

Nie obchodziło mnie to. Jestem zodiakalną Rybą, podobno osoby spod tego znaku są obdarzone intuicją. Zawsze kieruję się nią w życiu. Tym razem również mnie nie zawiodła. Wyczułam, że będzie to syn. W dniu, w którym zrobiłam badania i otrzymałam wynik pozytywny, byłam podekscytowana. Ale kiedy dowiedziałam się, że to chłopiec, popłakałam się ze szczęścia. To było przed świętami Bożego Narodzenia, Chet był w Nowym Jorku. Przygotowałam dla niego kolację niespodziankę, zapakowane niebieskie buciki… W ten sposób dowiedział się, że wkrótce dołączy do nas synek. Nie mogłam mu dać lepszego prezentu!

(...)

Czy Twój mąż będzie przy porodzie?

Bardzo na to czeka. Nie mogłam mu tego zabronić. Byłam wychowana w katolickim domu. Gdy moja mama rodziła dzieci, ojciec zawsze stał pod szpitalem albo czekał na informację w pracy czy domu. Takie były czasy i realia. W USA to wygląda inaczej! Będę rodzić w prywatnym szpitalu w Newport Beach z widokiem na ocean. Tam na porodówkę możesz zaprosić, kogo tylko chcesz. Dosłownie, możesz wyprawić prawdziwe koktajl party. Na początku nie wyobrażałam sobie, że w tak intymnej sytuacji ktoś może być obok. Chciałam to zrobić sama. Zresztą takie miałam wzorce. Mąż uparł się, że chce być przy mnie. Widziałam, że mu zależy. Teściowa i moja mama z pewnością do nas przyjadą. Może będzie również moja przyjaciółka.

Dziś mogłabym być już w drugiej ciąży

Boisz się tego momentu, kiedy syn już pojawi się na świecie? W programie mówiłaś szczerze, że boisz się, czy na pewno sprostasz nowej roli.

Cały czas się martwię, czy będę dobrą mamą.

A jaką mamą chciałabyś być?

Wyrozumiałą, cierpliwą i oczywiście chciałabym przekazać synowi mądrość i wiedzę. Zależy mi na tym, by wyrósł na dobrego człowieka.

Czy mimo wszystko zmieniłabyś coś w swoim życiu?

Dziś myślę, że mogłam zaplanować ciążę trochę wcześniej. Tylko dlatego, że nie byłam świadoma, że przyniesie mi aż tak dużo radości i napełni miłością, której nie da się opisać. Gdybyśmy zdecydowali się na dziecko trzy lata temu, to dziś mogłabym być już w drugiej ciąży. Nie byłam w stanie przewidzieć, że będę się tak świetnie czuła w tym błogosławionym stanie.

Czyli planujecie rodzeństwo dla Graysona?

Teraz nie wiem, czy zdecydujemy się na drugie dziecko. Za wcześnie, by o tym mówić.

Cały wywiad z Kingą Kortą do przeczytania w nowej VIVIE!. Numer w kioskach już od 17 maja!

Kinga Korta, Viva! maj 2018
Fot. Marlena Bielińska/MOVE
Karolina Szostak, Viva! maj 2018, OKŁADKA
Fot. Mateusz Stankiewicz/AF PHOTO

Co jeszcze w nowej VIVIE! 10/2018?

Czy spektakularna metamorfoza wpłynęła na to, jak postrzega samą siebie Karolina Szostak? „Barcelona zdradziła ją tak jak ludzie”, pisze Katarzyna Przybyszewska. Niezwykła historia, znanej malarki  - Joanny Sarapaty. Bogumiła Wander i Krzysztof Baranowski o kulisach związku, małżeństwie, sile namiętności i życiowych pasjach. A także, nieznana twarz aktora. Czy Piotr Polk naprawdę jest taki „grzeczny”?

Wideo

Test redakcji Viva! Czy terapia śluzem ślimaka naprawdę działa?

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Magda Gessler z synem Tadeuszem po raz pierwszy tak szczerze o swojej relacji!