TYLKO U NAS!

„Wyniki mam złe, ale…”, Barbara Kurdej-Szatan w szczerej rozmowie o swojej chorobie!

Jak radzi sobie z boreliozą?

Roman Praszyński 7 grudnia 2018 17:52
Barbara Kurdej-Szatan, VIVA! styczeń 2018
Fot. Marlena Bielińska/MOVE

Złapaliśmy Barbarę Kurdej-Szatan akurat, gdy szła na siłownię. „Staram się żyć aktywnie, dbam o dietę”, powiedziała. „Czuję się dobrze, choć wyniki mam złe od dawna!”. Boreliozą zaraziła się cztery lata temu. Ostatnie badania zrobiła w maju. Niestety, wyniki nie są pozytywne. Bakteria wciąż jest aktywna. Na szczęście aktorka nie odczuwa większych dolegliwości. „Czasem mnie coś boli, ale nie zwalałabym tego na boreliozę”, tłumaczy. „Może to niedobór magnezu lub przemęczenie”. Aktorka żyje tak, jakby nic jej nie dolegało. Nie rezygnuje z przyjemności, jeżeli ma ochotę na kieliszek wina, sięga po niego. „Gdybym brała antybiotyki, wtedy musiałabym się ograniczać”, tłumaczy. Bardziej niż chorobą przejmuje się najnowszą premierą. W grudniu wejdzie do kin romantyczna komedia Pech to nie grzech, w którym gra kobietę z obsesją perfekcji w życiu. „Jestem inna”, zapewnia. „Żyję na luzie”. Nie chce, aby jej najbliżsi – muzyk Rafał Szatan i córeczka Hanna – odczuwali jej obawy związane z jej chorobą.

Atak kleszcza

Barbara Kurdej-Szatan zaraziła się boreliozą cztery lata temu prawdopodobnie na planie serialu „M jak miłość”, który był kręcony w podwarszawskich lasach. „Wyjechałam do Grecji, tam rozebrałam się do kostiumu i zauważyłam na udzie czarną kropkę. Prawdopodobnie to było to. Nie wiem, ile we mnie siedział”, opowiadała przed rokiem w rozmowie z naszym portalem. Gdy pojawiły się męczące objawy („silne bóle mięśni z obrzękami, które były lekko wypukłe, a do tego swędziały”) poszła do lekarza. Ale lekarz niestety zlekceważył jej chorobą i nie podjął kuracji. Dlatego leczyć zaczęła się późno. I od razu od brania bardzo silnych antybiotyków. „Przez pięć tygodni brałam pięć antybiotyków dziennie. Rozwaliłam sobie żołądek”.

Prądem w kleszcza

Gdy okazało się, że silne antybiotyki nie wyleczyły Barbary Kurdej-Szatan z boreliozy, podjęła leczenie alternatywne. „ Chodzę do mojej pani, która jest dietetykiem, ma klinikę w Gdyni i leczy naturalnie”, tłumaczy w drodze na siłownię. „Nie chcę faszerować się antybiotykami. Nie czuję źle”. Rok temu tłumaczyła nam, jak wygląda jej kuracja: „Urządzenie, które kupiłam, wygląda, jak komputerowa gierka z kablami, na końcu których są metalowe kołki. Trzymam te kołki w dłoniach, prąd płynie, czuję intensywne mrowienie. Widziałam film zrobiony pod mikroskopem – bakterie pod wpływem częstotliwości prądu rozpadają się, eksplodują. A ponieważ wydzielają dużo toksyn, trzeba się oczyszczać, brać zioła, pić dużo wody. Znam przypadki osób, które wyleczyły boreliozę tymi prądami. Dziecko naszych znajomych, także dziewczynka z mojej rodziny”.

Co z tym kleszczem?

Co dalej z chorobą? Barbara Kurdej-Szatan cieszy się, że czuje się dobrze. Ale jednocześnie jest zaniepokojona, że choroba może mieć nawrót. „Powinnam wrócić do kuracji. Powinnam jeść zioła i robić prądy”, zapewnia. Ale trudno jej utrzymać dyscyplinę, gdy czuje się dobrze. Więc śmieje się i biegnie na siłownię. 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

#kiss 💋

Post udostępniony przez Basia Kurdej-Szatan (@kurdejszatan)

Wideo

Zjawiskowa Kasia Sokołowska w świątecznej kampanii APART!

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Dorota Wellman w naprawdę mocnej rozmowie z Aleksandrą Kwaśniewską!