TYLKO U NAS!

Anna Kalczyńska: „Bałam się, że jak urodzi się trzecie dziecko, nie znajdę już energii na pracę

Czy myślała o zawieszeniu kariery?

Olga Figaszewska 4 kwietnia 2018 17:45
Anna Kalczyńska, Viva! kwiecień 2018
Fot. Olga Majrowska

Anna Kalczyńska udowadnia, że wszystko jest możliwe. Na co dzień prowadząc Dzień Dobry TVN, a do tego kochająca żona i mama trójki uroczych dzieci: Jasia, Hani i Krysi. Jak udaje jej się godzić życie zawodowe z prywatnym? To proste. Rodzina jest dla niej najważniejsza! Nie ukrywa, że z mężem dość długo starali się o dzieci. Czy myślała jednak o porzuceniu zawodu? ,,Bałam się, że gdy to trzecie się urodzi, nie znajdę już w sobie energii na jakąkolwiek pracę”, wspomina w rozmowie z Krystyną Pytlakowską. Co jeszcze zdradziła?

Jesteś matką wielodzietną. Tak właśnie miało być?

Zawsze chciałam mieć dzieci. Więcej niż jedno. Miałam zresztą przedsmak macierzyństwa, kiedy urodziła się moja siostra Marysia. Miałam wtedy 14 lat i często zajmowałam się nią, kiedy rodzice pracowali. Traktowałam Marysię w sposób naturalny trochę jak swoje własne dziecko, co sprawiało mi ogromną radość. W środowisku dziennikarskim nie było mody na wielodzietność, kiedy więc urodziłam trzecie dziecko – Krysię, z pewnością była to jakaś kuluarowa sensacja. Dzisiaj to norma, czasy się zmieniły i dziewczyny coraz częściej wybierają model dwa plus trzy, ale jeszcze pięć lat temu…

Z pewnością Twoje koleżanki uważały Cię za bohaterkę, może i kobietę trochę szaloną, i za Twoimi plecami pukały się w czoło?

Gdy zaszłam w ciążę z Krysią, uznałam, że to koniec mojego dążenia do jakichś marzeń w tym zawodzie. Pogodziłam się z tym, ale okazało się, że mogę nadal być dziennikarką i jednocześnie matką trojga dzieci.

Planowałaś je czy to był przypadek?

Krysia to szczęśliwy przypadek, który właśnie kończy pięć lat. Dzieci przytulają ją, kiedy wchodzi do sali w przedszkolu. Dziś umalowała sobie usta, kiedy jechałyśmy samochodem na urodziny koleżanki, po chwili jednak starła makijaż. Stwierdziła, że nie chce się wyróżniać. Ma swoje pomysły i idzie własną drogą.

Podjęłaś trudną decyzję, zwłaszcza dla dziennikarki.

To los zadecydował! Zostałam postawiona przed faktem dokonanym, z którym na początku musiałam się oswoić. Często przypominałam sobie powiedzenie, że dzieci nigdy za wiele i że Bóg sprzyja, kiedy mają przyjść na świat. Gdy się pojawiają, zawsze udaje się je wychować. Jedno tylko było dla mnie stresujące, że pierwsze dziecko, Jasia, urodziłam, mając już 33 lata.

A więc dość późno.    

Nie ukrywam tego, że długo się z mężem staraliśmy o dzieci. Poznałam go przed trzydziestką i bardzo szybko wiedzieliśmy, że chcemy mieć dużą rodzinę. Trochę jednak to trwało, a ja bałam się, że nic z naszych planów nie wyjdzie. Kiedy pojawił się na świecie Jaś, a potem Hania, to już było zaskoczenie. Niestety, oboje słabo spali i, prawdę mówiąc, byłam bardzo zmęczona. Myślałam, że odetchniemy, gdy Hania skończyła pół roku i zaczęła przesypiać noce – jeszcze tylko rok i wyjdzie z pieluch. Planowałam to z nadzieją, a tu niespodzianka: jestem znowu w ciąży! Pomyśl, troje dzieci w ciągu trzech lat.

Bóg wysłuchał Twoich modlitw. A jak mąż przyjął tę informację?

Pamiętam, że leżeliśmy w łóżku, kiedy mu o tym powiedziałam. Maciek na to, że chyba żartuję, ale za chwilę bardzo się ucieszył. To mnie bardzo podbudowało. Co prawda rozpłakałam się, że nie damy rady, bo przecież ja i tak prawie nie śpię, a już mieliśmy wyjść na prostą… Maciek mnie przytulił i powiedział: „Damy radę, wszystko będzie dobrze”. Miałam w nim ogromne wsparcie, bo po dwóch „kolkowych” dzieciach Krysia okazała się najtrudniejsza.

Spała najmniej i tak jest do dziś. Na szczęście Maciek okazał się mistrzem usypiania dzieci w wózeczku. Bałam się, że gdy to trzecie się urodzi, nie znajdę już w sobie energii na jakąkolwiek pracę. Dlatego rozumiem matki, które decydują się tylko na jedno dziecko, bo wiem, z czym trzeba się zmierzyć, gdy ma się ich więcej. To naprawdę nie jest łatwe.

Ale wiedziałam też, że na pewno tego chcę, i chciałam, żeby moje dzieci miały dzieciństwo inne niż ja, żeby nie tęskniły za mną tak, jak ja tęskniłam za moją mamą. Dobrze, że byliśmy we dwoje z bratem, Filipem, nie czuliśmy się więc tak bardzo osamotnieni. Ale i jemu, i mnie bardzo rodziców w dzieciństwie brakowało.

Cały wywiad z Anną Kalczyńską w nowej VIVIE! w kioskach już od 5 kwietnia!

Anna Kalczyńska, Viva! kwiecień 2018 OKŁADKA
Fot. Olga Majrowska

Co jeszcze w nowej VIVIE! 7/2018?

Jaką cenę Barbara Bursztynowicz zapłaciła za rolę w Klanie? Robert Sowa zdradza, gdzie zrodziła się jego kulinarna „działalność” i czy zdarza mu się przypalić... ziemniaki. Po raz pierwszy razem! Beata Pawlikowska, do niedawna szczęśliwa singielka, w końcu znalazła miłość! Kim jest jej ukochany? Oprócz tego: Niezwykła historia Stephena Hawkinga. Mówił: „Odkrycie naukowe nie jest może lepsze od seksu, ale satysfakcja trwa dłużej”.  

Wideo

Te kultowe filmowe kwestie Jerzego Stuhra przeszły do historii! Też je uwielbiasz?

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Gwiazdami nowego numeru są: Paulina Krupińska, Kamila Szczawińska i Karolina Malinowska. Zobacz, co jeszcze w nowej VIVIE!