Viva.pl

1/6
Anna Kalczyńska z mężem
Copyright @Olga Majrowska
1/6

Nie ma większego szczęścia niż miłość i przyjaźń w jednym’’, napisała na Instagramie Anna Kalczyńska. W ekskluzywnym wywiadzie, którego dziennikarka udzieliła Krystynie Pytlakowskiej dla Viva.pl, matka trójki dzieci, przykładna żona zdradziła, jak podtrzymać temperaturę w związku. 

Przeczytaj też: EKSKLUZYWNY WYWIAD VIVY! Anna Kalczyńska po raz pierwszy o wypadku

Anna Kalczyńska o małżeństwie

Na Instagramie napisałaś osobiste i piękne wyznanie miłości do męża. Co cię do tego skłoniło?
Instagram jest platformą, która skłania do refleksji i to takich codziennych. Ja akurat jechałam samochodem i przypomniałam sobie piosenkę, która kiedyś towarzyszyła zarówno moim wzlotom, jak i upadkom. Przypomniało mi się, jaka byłam często nieszczęśliwa i rozedrgana, gdy przeżywałam te młodzieńcze miłości. I pomyślałam, że to niesamowite, ile nam przychodzi przeżyć po drodze — różnych zawodów, rozczarowań, ran zadawanych nam, ale i my ranimy. Po prostu życie. Ono jest oczywiście bardzo ciekawe, ale najważniejsze, żeby nas prowadziło do dobrego finału. Żeby doceniać to, co się ma dzisiaj. Jestem szczęściarą, że te wszystkie moje miłości, podboje — a trochę ich było — doprowadziły mnie do mojego męża. Marzyłam, żeby znaleźć szczęście, harmonię, spokój, miłość, wzajemność, być docenioną i kochaną i żeby mieć kogo kochać. Myślę, że to uczucie, to pragnienie towarzyszy mi dookoła. Znam tak dużo osób, które szukają tego na co dzień. Czasami wątpią, czasami im się wydaje, że to je nie spotka. I dlatego wrzuciłam ten wpis, że pomyślałam sobie też o nich, bo tak naprawdę to się może zdarzyć każdego dnia. Mnie się to w pewnym momencie przytrafiło.

A jak to się stało?
Mijaliśmy się z moim mężem przez trzy lata, pracując w jednej firmie. I byśmy się pewnie nigdy nie spotkali, gdyby nie zrządzenie losu. Mieliśmy do wykonania wspólny projekt. Ktoś polecił mi: jest taki chłopak na drugim piętrze, idź do niego, on najlepiej cię poprowadzi, powie do kogo pójść co do reklamy w mediach, akurat do programu, który przygotowywałam. Trafiłam do działu marketingu, drzwi otworzył mi Maciejowski. To się może zdarzyć każdemu, w każdej korporacji, w każdej sytuacji. Któregoś dnia się obudzimy i ten dzień będzie tym Dniem. Ja po prostu mam to na świeżo, te wszystkie moje przeżycia jakby działy się wczoraj.

A mija już 11 lat.
To była zima 2006 roku. Miałam jasne włosy, krótko ścięte i prowadziłam serwis w TVN24. Przy okazji to też lekcja, która każe doceniać to, co się ma. Bo dzisiaj jesteśmy zaganiani, ciągle w rozjazdach, nie mamy dla siebie czasu, zewsząd docierają do mnie różne historie, dramatów ludzkich, choroby, nieszczęścia, albo że ludzie się sobą nudzą, albo przestają się sobą interesować i się wszystko rozpada. Sami też mają wątpliwości, co dalej z życiem. A po prostu trzeba się dniem codziennym umieć cieszyć, jakoś go doceniać, za to, że jest, że się jest razem, że się udało przeżyć, że mogło się nie zdarzyć, a się zdarzyło.

Macie troje dzieci, chyba się cieszycie nimi i sobą cały czas?
Oczywiście, staramy się. Najmłodsza córka ma cztery lata i cztery miesiące.

Pora na czwarte.
O nie, już wystarczy. I tak mam mnóstwo obowiązków i konieczność znajdowania energii dla całej trójki. A to nie jest proste. Właśnie zapakowałam śniadaniówki i jak sobie wyobraziłam, że będę musiała wkrótce pakować trzy tornistry, trzy plecaki na basen i na kort, trzy śniadaniówki, to będę musiała wstawać jeszcze wcześniej.

Mąż nie pomaga?
Pomaga, ale poranki należą do mnie.

Na czym polega troska o małżeństwo, jak zachować świeżość uczuć?
Nie ma jednej odpowiedzi. Na szczęście w małżeństwie składa się wiele czynników. Zastanawiałam się nad tym — z jednej strony trzeba sobie dać wolność. Nie można wieszać się na mężu czy zonie, kontrolować ich każdy krok.

Sprawdzać SMS-y? Telefony?
Właśnie. Ja nie sprawdzam. Ufam mu po prostu. Z drugiej strony też nie można za bardzo oddalić się od partnera, bo, gdy przestaniemy się sobą interesować, będziemy się mijać. Trzeba dbać o własna atrakcyjność, pozostawać w formie. Rozwijać się, odmieniać.

Zmieniać co chwila kolor włosów?
Nie, ja mam męża, który jest mną zachwycony, nawet gdy ja się sobą nie zachwycam. Uważam, że to naprawdę jest wyjątkowe. Mam szczęście. Mąż cały czas we mnie widzi tę seksowną dziewczynę sprzed 11 lat.

A nie wścieka się, gdy zamieszczasz na Instagramie swoje rozebrane fotki z wakacji?
Nie, przecież na plaży chodzimy w bikini.

Nie każda kobieta może, zwłaszcza po trojgu dzieciach. A ty masz super figurę.
Mój mąż też tak uważa. A o ciało trzeba dbać.

A w domu? Kupujesz seksowne szlafroczki, nie chodzisz w rozdeptanych kapciach…
W rozdeptanych kapciach rzeczywiście staram się nie chodzić. Chodzimy boso. I nie paraduję w szlafroczkach, to nie mój sposób na uwodzenie własnego męża.

Jaki jest twój?
Wspólne śmianie się, wzruszanie, refleksja.

Kino, kawiarnia i spacer?
Nie śmiej się, to jest ważne. Randki, wyjazdy. Na przykład teraz zaplanowaliśmy sobie z mężem wyjazd do Sopotu, na krótko, żeby się trochę oderwać, wsiąść w pociąg i pojechać. Spędzimy razem urocze dwie godziny w pociągu, gadając i oglądając niebo — ostatnio zdarzyła nam się podwójna tęcza. Pójdziemy na spacer na molo, po plaży i na dobrą kolację. To jest to szczęście, którym się trzeba cieszyć.

A jaką funkcję pełni zazdrość w małżeństwie?
Ja myślę, że ważną. Dobrze robi związkowi, ożywia. Oczywiście nie można za bardzo tym szermować i iść za daleko, ale myślę, że tak, po prostu trzeba być wrażliwym na człowieka w ogóle. Doceniać piękno wokół. Ja potrafię przyznać mężowi, obiektywnie, że jakaś dziewczyna jest piękna i naprawdę atrakcyjna…

Ale gdyby z nią esemesował, co byś zrobiła?

Wow, no jakby… nie wiem, nie ma jednej recepty, to zależy, jak daleko by to zaszło. Zależy, z kim by esemesował i w jakim duchu.

Doszłoby do rękoczynów?
Nie, no broń Boże! Ja mam w swoim otoczeniu naprawdę przykłady ludzi, którzy są razem, bo okazało się, że tej drugiej osobie zaczyna zależeć i zaczyna rozumieć, co traci. Myślę, że takie podniesienie temperatury związku na pewno dobrze robi, byle nie iść za daleko.

Ja mam teorię, że dla ratowania małżeństwa czasem konieczny jest narzeczony.
Ano właśnie. Są takie osoby. Ostatnio odbyłam babską rozmowę na temat zdrady i przyjaźni.

Nie mówię tu zaraz o zdradzie. Ale dobrze, gdy mąż wie, że się komuś też bardzo podobasz?
Nie wiem, nam to nie było potrzebne, chociaż sądzę, że być może taka osoba, która wypełnia wyobraźnię, pobudza zmysły, to nie jest do końca złe, jeżeli na koniec ląduje się z mężem we wspólnym łóżku razem.

Naprawdę nie flirtujesz?
Nie, nie. Naprawdę dobrze nam ze sobą, nie widzę na szczęście takiej konieczności, ani potrzeby.

A ideał męża?
Każdy go sobie wyobraża inaczej. Dla mnie idealny mąż jest lojalny, troskliwy, interesuje się mną, chce wiedzieć, co u mnie, rozmawiamy i omawiamy swoje problemy, jesteśmy przyjaciółmi, doradzamy sobie, potrafimy wspólnie spędzać czas. My uprawiamy sport, on nas bardzo łączy. Jeździmy dużo na nartach, razem pływamy, żeglujemy, razem biegamy.

Razem oglądacie telewizję.
Razem oglądamy telewizję, to też jest fajne, wymieniamy uwagi, poglądy, poznajemy swoje opinie, to jest strasznie ważne.

Ale musi być adoracja ze strony mężczyzny? Oni muszą zaspokajać nasze ego.
Oczywiście, że tak. Jesteśmy wszyscy tylko ludźmi i musimy się czuć dopieszczeni, dowartościowani, to też działa w drugą stronę. Ten mężczyzna też musi wiedzieć, że mamy ciągle błysk w oku, jak go widzimy.

A jak on reaguje, gdy włożysz coś, czego jeszcze nie widział?
Ja mam tak często nowe ubrania, tego wymaga moja praca, więc już przestał się tym ekscytować. Ale gdy gdzieś wychodzimy, to mówi: „Dobrze wyglądasz, ładnie’’. Ale ja w ogóle jestem trochę dziwna, bo słów nie potrzebuję, raczej ważne są dla mnie gesty.

Nie potrzebujesz codziennie mówienia, że cię kocha?
Dokładnie. Czułe słówka na mnie specjalnie nie działają, bo moim zdaniem inaczej się okazuje miłość, szczególnie po tylu latach. To zrobienie kawy, herbaty, gdy jesteś zmęczona. To włożenie rzeczy do pralki Wiesz czym mnie mój mąż zaskoczył? Posłał łóżko tak pięknie. Ja to zawsze robiłam, ścielę wszystkie łóżka, dzieciom, nam, bo lubię porządek. Zaścielił to łóżko i mówi: idź na górę, zobacz… Weszłam do pokoju i mnie zamurowało. Bo on zrobił dla mnie, coś , co uważam za ważne. Dał wyraz swojej miłości. A to, że mi mówi, że kocha… Ok, fajnie, ja też go kocham, ale fajnie tę miłość zobaczyć.

Przeczytaj też: Gdy się czegoś domagała tupała, płakała i kładła się na ulicy. Jakim dzieckiem była Anna Kalczyńska?

Zobaczcie intymne zdjęcia pary w naszej galerii!

2/6
Anna Kalczyńska z mężem Maciejem Maciejowskim
Copyright @Instagram @annakalczynska
2/6
3/6
Anna Kalczyńska z mężem Maciejem Maciejowskim
Copyright @Instagram @annakalczynska
3/6
5/6
Anna Kalczyńska z mężem Maciejem Maciejowskim
Copyright @Instagram @annakalczynska
5/6
6/6
Anna Kalczyńska z mężem Maciejem Maciejowskim
Copyright @Instagram @annakalczynska
6/6

Wideo

4 różne kobiety, miasta, osobowości...

Polecamy

Top