Ania Dąbrowska pierwszy raz tak szczerze o śmierci ojca: „Miał tętniaka, który rósł mu w głowie. Jak tykająca bomba...”

Ania Dąbrowska, VIVA! marzec 2016 MT
Fot. Zuza Krajewska/LAF AM

 

Ania Dąbrowska zazwyczaj nie opowiada o swoim życiu prywatnym. Skromna artystka skupia się na muzyce i odnosi w niej duże sukcesy. Jej ostatnia płyta, „Dla naiwnych marzycieli”, była kolejnym sukcesem. W kwietniu zdobyła nagrodę Fryderyka w kategorii Album Roku. W czerwcowym numerze „Twojego Stylu” szczerze opowiedziała o tym jak wychowuje syna i córkę i jaki wpływ na to miała nagła śmierć jej ojca, którego straciła ojca jako dziecko.

 

POLECAMY: Matka, artystka, sigielka. Ania Dąbrowska - mistrzyni melancholii, w... amerykańskiej odsłonie

Ania Dąbrowska o śmierci ojca

Dzieci wychowuję inaczej niż wychowywał nas tata. Tak. Bo po jego śmierci wszystko się w domu zmieniło. Mama nie była wobec nas surowa (…) Chociaż uwierz mi, że oddałabym tę uzyskaną później wolność, żeby tylko on żył.

 

Jak umarł?

 

Wylew. Tata miał tętniaka, który po cichu rósł mu w głowie. Jak tykająca bomba, o której nikt nie wiedział. To się wydarzyło w wakacje, tata był z moją siostrą na kempingu, my z mamą miałyśmy dojechać do nich za kilka dni. Siostra nie rozumiała, co się stało, nie wiedziała, co zrobić. Wybiegła przed domek i spotkała sąsiada. To on wezwał pogotowie. Mama odebrała telefon, powiedziano jej, żeby natychmiast przyjechać. Na miejscu dowiedziałyśmy się, że tata nie żyje. Miałam wtedy 11 lat. On – 37.

 

Jaką mamą jest Ania Dąbrowska dla swoich dzieci?

Staram się ich nie wyręczać. Myślę, że samodzielność pojawia się u dzieci w pewnym momencie naturalnie. Często słyszę od nich: mamo, ja sam/sama to zrobię. Wtedy nie ingeruję, choć wiem, że to może trochę potrwać. Dużo rzeczy robimy razem. Staś uwielbia gotować, pomaga mi we wszystkich czynnościach kuchennych. Mela jest małą kobietką i zawsze towarzyszy mi podczas robienia makijażu czy układaniu włosów.

 

Ania Dąbrowska
Fot. Zuza Krajewska/LAF AM

 

Moją ambicją jest bycie matką kochającą i wspierającą, a nie idealną. (…) do macierzyństwa nie da się chyba podejść zadaniowo. Nie ma jednej właściwej drogi albo metody. Na szczęście wszyscy jesteśmy inni. (…) macierzyństwo to proces. Na każdym etapie jest inaczej. Każda kobieta jest też inna. Ja nie poczułam się matką automatycznie, kiedy tylko dowiedziałam się, że nią zostanę. Musiałam do tego dojrzeć, zrozumieć, co się w moim życiu zmieni. Nas w odróżnieniu od mężczyzn, macierzyństwo zmienia też fizycznie, więc w pewnym sensie zmiany zostały narzucone przez naturę. I wcale nie jest to łatwy proces, a już na pewno nie bezbolesny. Natura nie była tutaj sprawiedliwa.

 

Wokalistka powiedziała też, że to prawda, że dzieci zupełnie odmieniają życie - wszystko zostaje podporządkowane im i nie ma mowy o wolnej chwili. Pomimo to, kiedy ich brak Ania odczuwa pewną pustkę i zastanawia się, co mogą robić w danej chwili i czy są szczęśliwe:

 

Kiedyś czekałam na kolejne etapy życia dzieci: raczkowanie, chodzenie, jakbym odhaczała je na jakiejś liście. A teraz… łapię się na tym, że chcę, by czas płynął wolniej. I - z dziećmi. Już nie cieszę się tak bardzo z wolnego czasu. Brakuje mi dziecięcego harmidru. (…) Zaczynam zdawać sobie sprawę, że pewne momenty już nie wrócą, więc staram się nimi cieszyć, gdy tylko mogę.

 

Zobacz także: „Nie spodziewałam się, że posiadając dzieci ma się tak mało czasu”.Kontrowersyjne słowa Ani Dąbrowskiej o macierzyństwie

Polub nas na FB

Czy znasz płytę Ani Dąbrowskiej pt. „Dla naiwnych marzycieli”?