ZE ŚWIATA SPOTU

Mógł grać w Realu Madryt, być drugim Lewandowskim…  Jego karierę przekreślił alkohol!

Szczera spowiedź Dawida Janczyka!

Monika Katarzyna Krupska 15 września 2018 19:58
Dawid Janczyk, spowiedź piłkarza, piłkarz
Fot. EastNews

Obwołano go wielką nadzieją polskiej piłki nożnej. Miał cały świat na wyciągnięcie ręki. Po drodze, gdy za rekordowe pieniądze trafił do CSKA Moskwa zgubił go alkohol. Znakomity piłkarz, Dawid Janczyk opowiedział swoją historię w książce Moja spowiedź napisanej wspólnie z dziennikarzem Super Expressu Piotrem Dobrowolskim. Czy 31-latek ma jeszcze szansę stanąć na nogi? 

Dawid Janczyk o nałogu i upadku 

Jest tylko rok starszy od Roberta Lewandowskiego. Mógł być na jego miejscu, a może nawet i grać w samym Realu Madryt. Dawid Janczyk swoją karierę piłkarską zaczynał w Nowym Sączu. Później szybko trafił do tamtejszej Sandecji, a następnie do Legii Warszawy. Tu młody piłkarz zaczął swoją przygodę z alkoholem. Po wygranych mistrzostwach Polski upił się tak, że słowo impreza nie odzwierciedla tamtejszej nocy. Dawid nie pił z kolegami z drużyny. Jego kompanami byli agent i przyjaciel... 

W 2007 roku był jedną z gwiazd mistrzostw świata do lat 20 w Kanadzie. W czterech meczach strzelił trzy gole, co nie uszło na uwadze zagranicznym klubom. Za rekordowe wówczas 4,2 mln euro przeniósł się do Rosji. Marzył o innym klubie, ale pieniądze wygrały to starcie. Pensja? 160 tys. zł. miesięcznie plus premie za wygrane mecze, strzelone gole. 

„Początek mojego upadku nastąpił w CSKA Moskwa. Wielkie pieniądze, które tam zarabiałem, sprawiły, że totalnie mi odbiło. Im mniej grałem, tym więcej się bawiłem. Gdy tylko mieliśmy dwa dni wolnego, to od razu wsiadałem w samolot i leciałem imprezować do Warszawy albo do Londynu. W Moskwie też piłem. Z samotności, z tęsknoty za domem, z frustracji, że nie załapałem się do składu”, opowiada Janczyk w swojej autobiografii. 

I dodaje, że niejednokrotnie pił sam. Odlatywał, bo nie wiedział, co ma robić z zarobionymi pieniędzmi. Do tego stopnia, że nawet nie chciało mu się chodzić do banku po pensje. 

W swojej autobiografii piłkarz opowiada o problemach z moskiewskim klubem, o tym jak mógł „wypić beczkę whiskey” czy o okropnym wypadku, w którym uczestniczyła jego rodzina. Wszystko miało miejsce, gdy grał w Kielcach.

„Na początku „merol” pruł jak złoto, aż w Kurowie wpadłem w poślizg. Lało tak, że nie było nic widać. Jechałem ze 170 kilometrów na godzinę - siedząc w takim „statku” zupełnie nie odczuwało się tej prędkości – i w pewnej chwili zarzuciło nas na mokrej jezdni. Jak chyba każdy niedoświadczony wbiłem hamulec. Ciężki mercedes wpadł w poślizg i lewą stroną walnęliśmy w barierkę. Odbiliśmy się od niej, obróciło nas i siłą rozpędu walnęliśmy drugi raz, tym razem tyłem. Pierwsze uderzenie wyrzuciło do góry nieprzypiętą do fotelika Wiktorię (córka piłkarza-red.). Dominika (żona zawodnika-red.) złapała ją w powietrzu, zaczęła krzyczeć z przerażenia. A córeczka zrobiła się czerwona na buzi, nie mogła złapać powietrza (...) 

 „Żona, cały czas strasznie krzycząc, delikatnie poklepywała ją po plecach. Po długiej, strasznej chwili mała się rozpłakała (...) Wkrótce przyjechał radiowóz i policjantka zarządziła badanie alkomatem. Okazało się jednak, że urządzenie zostało na komendzie. Po paru minutach pojawił się drugi radiowóz. I znów mi się upiekło, bo i ci policjanci nie mieli tego ustrojstwa. Gdybym wtedy dmuchnął, miałbym ciepło...”, wspomina.

Do Dawida niejednokrotnie przychodzili bliscy, aby mu pomóc. Piłkarz nie umiał skorzystać z danej mu szansy, choć ratować go chcieli m.in. trener Jacek Magiera i były właściciel Legii Bogusław Leśnodorski. „Mogą mieć każdego piłkarza w Polsce, a przyjeżdżają do mnie, steranego wódą, bezrobotnego lumpa...”, opowiada. 

Jak potoczyły się jego losy? Premiera książki już 19 września.  

Dawid Janczyk książka

Wideo

Poznaj jeden z największych trendów w makijażu!

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Ewa Farna bez tajemnic! Takiej rozmowy jeszcze nie było!