TYLKO U NAS!

Anna Kalczyńska o miłości do męża: „Wiedziałam, że to mężczyzna na długie lata”

Poznaj ich niezwykłą historię miłości!

Olga Figaszewska 3 kwietnia 2018 19:00
Anna Kalczyńska, Viva! kwiecień 2018
Fot. Olga Majrowska

Jest optymistką i jak podkreśla w rozmowie z VIVĄ! to optymizm determinuje jej życie. Szczęśliwa mama Jasia, Hani i Krysi, żona i spełniona dziennikarka. Urodziła troje dzieci, gdy, jak żartuje, „w środowisku dziennikarskim nie było mody na wielodzietność”. Na pytanie, co jest najważniejsze przy takiej gromadce, odpowiada: „Znaleźć dla nich odpowiedniego ojca”. Ona znalazła. Prowadząca Dzień Dobry TVN  opowiedziała Krystynie Pytlakowskiej o swojej miłości do męża. Czy od początku wiedziała, że to ten jedyny?

Przez trzy lata nie wiedzieli o swoim istnieniu.  I pewnie nigdy by się nie spotkali, gdyby nie zrządzenie losu. Mieli do wykonania wspólny projekt. ,,Ktoś polecił mi: jest taki chłopak na drugim piętrze, idź do niego, on najlepiej cię poprowadzi, powie do kogo pójść co do reklamy w mediach, akurat do programu, który przygotowywałam. Trafiłam do działu marketingu, drzwi otworzył mi Maciejowski. To się może zdarzyć każdemu, w każdej korporacji, w każdej sytuacji. Któregoś dnia się obudzimy i ten dzień będzie tym Dniem. Ja po prostu mam to na świeżo, te wszystkie moje przeżycia jakby działy się wczoraj”, mówiła nam jeszcze kilka miesięcy temu o ich pierwszym spotkaniu.

Nie ukrywam tego, że długo się z mężem staraliśmy o dzieci. Poznałam go przed trzydziestką i bardzo szybko wiedzieliśmy, że chcemy mieć dużą rodzinę. Trochę jednak to trwało, a ja bałam się, że nic z naszych planów nie wyjdzie. Kiedy pojawił się na świecie Jaś, a potem Hania, to już było zaskoczenie. Niestety, oboje słabo spali i, prawdę mówiąc, byłam bardzo zmęczona. Myślałam, że odetchniemy, gdy Hania skończyła pół roku i zaczęła przesypiać noce – jeszcze tylko rok i wyjdzie z pieluch. Planowałam to z nadzieją, a tu niespodzianka: jestem znowu w ciąży! Pomyśl, troje dzieci w ciągu trzech lat.

Bóg wysłuchał Twoich modlitw. A jak mąż przyjął tę informację?

Pamiętam, że leżeliśmy w łóżku, kiedy mu o tym powiedziałam. Maciek na to, że chyba żartuję, ale za chwilę bardzo się ucieszył. To mnie bardzo podbudowało. Co prawda rozpłakałam się, że nie damy rady, bo przecież ja i tak prawie nie śpię, a już mieliśmy wyjść na prostą…Maciek mnie przytulił i powiedział: „Damy radę, wszystko będzie dobrze”. Miałam w nim ogromne wsparcie, bo po dwóch „kolkowych” dzieciach Krysia okazała się najtrudniejsza. (...)

Co jest najważniejsze przy tylu dzieciach?

Znaleźć dla nich odpowiedniego ojca. Kiedyś powiedziałam, że trzeba wiedzieć, z kim dzieci robić, i naprawdę tak jest. A wtedy  internet się na mnie oburzył.

Ale faceta można sobie wychować?

Na pewno, ale nie ma  patentu na idealne wychowanie męża czy syna. Jednak ja już na pierwszej randce wiedziałam, że Maciej to mężczyzna na długie lata. Pomyślałam, że to człowiek z pasją, żyjący w nieznanym mi świecie, ale umie słuchać i jest ciekawy tego, co mam do powiedzenia. No i jest bardzo męski. A kiedy mi się oświadczył, moje pierwsze pytanie brzmiało, czy chce mieć ze mną dzieci. Gdy odpowiedział, że tak, to dla mnie było ukoronowaniem naszego szczęścia. No i teraz przez ten świat idziemy razem z naszymi dziećmi.

(...)

A Ty bywasz zaborcza?

Bywam, jeśli chodzi o uwagę. Czasami za bardzo dominuję w rozmowach. Ale pracuję nad sobą. Mój mąż mnie hamuje: „Hej, ty reporterko”. I wiem, że muszę spuścić z tonu.

A Ty jak mówisz do męża?

Po prostu Maciek albo „Dyrektorze”, bo jednak to on rządzi w tym domu… oboje mamy jednak poczucie humoru, które nas ratuje i rozbraja.          

No i macie sporty, które oboje uwielbiacie.

To prawda, narty, żeglarstwo. Dzieci też wychowujemy sportowo. Dzisiaj wracaliśmy z tenisa i przypomniałam im, jak kiedyś wywróciłam się na tej drodze i rozwaliłam sobie kolano. Mówię: „Dziewczyny, patrzcie, ileśmy już razem przeżyły. Pamiętacie, jak się mama tu przewróciła?”. A one, że teraz nie upadnę, bo idziemy już inną drogą i zaczęły żartować, a Hanusia zanuciła piosenkę. I ona, i Jasio ładnie śpiewają, syn mówi, że chciałby być taki jak Stuhr. Puściłam mu więc piosenkę Stuhra „Śpiewać każdy może” i rozbawiłam go tym. Teraz sobie to podśpiewuje. Chyba masz rację, z tych naszych rozmówek mogłaby powstać książka.

Cały wywiad z Anną Kalczyńską w nowej VIVIE! w kioskach już od 5 kwietnia!

Anna Kalczyńska, Viva! kwiecień 2018 OKŁADKA
Fot. Olga Majrowska

Co jeszcze w nowej VIVIE! 7/2018?

Jaką cenę Barbara Bursztynowicz zapłaciła za rolę w Klanie? Robert Sowa zdradza, gdzie zrodziła się jego kulinarna „działalność” i czy zdarza mu się przypalić... ziemniaki. Po raz pierwszy razem! Beata Pawlikowska, do niedawna szczęśliwa singielka, w końcu znalazła miłość! Kim jest jej ukochany? Oprócz tego: Niezwykła historia Stephena Hawkinga. Mówił: „Odkrycie naukowe nie jest może lepsze od seksu, ale satysfakcja trwa dłużej”. 

Wideo

Te kultowe filmowe kwestie Jerzego Stuhra przeszły do historii! Też je uwielbiasz?

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Gwiazdami nowego numeru są: Paulina Krupińska, Kamila Szczawińska i Karolina Malinowska. Zobacz, co jeszcze w nowej VIVIE!