VIVA! Tylko u nas

Jak Gustaw Klimt stał się ikoną popkultury? Dzisiaj mija setna rocznica śmierci artysty

Katarzyna Piątkowska 6 lutego 2018 16:30
Gustaw Klimt i gadżety
Fot. east news/materiały prasowe

Jeszcze w latach 80. XX wieku o Gustawie Klimcie nikt nie pamiętał. Nikt oprócz wiedeńczyków i jego spadkobierczyni. A potem odbyła się seria wystaw poświęcona jego twórczości i… nagle ten niewysoki, brodaty i niepozorny mężczyzna stał się najbardziej cenionym europejskim malarzem.

Pocałunek i gadżety

Kto nie zna jego obrazu „Pocałunek”? Dzieło wiszące w wiedeńskim Belwederze jest tłem dla obściskujących się par. Nie tylko w walentynki. Nic więc dziwnego, że wszyscy wyjeżdżają z rodzinnego miasta Klimta obładowani gadżetami - kubkami, długopisami, parasolkami, a nawet kostiumami kąpielowymi. Kim był ukochany artysta wiedeńczyków?

Brzydki geniusz

Gustaw Klimt był nieokrzesany. Z wyglądu bardziej przypominał drwala niż malarza. Romansował niemal ze wszystkimi kobietami, które mu pozowały. Kochał je, a one kochały jego. Gustaw Klimt został uznany za jednego z największych erotycznych malarzy w historii sztuki. 

Gustaw Klimt
Fot. east news

Lekko łysiejący, zezowaty mężczyzna stoi przed domem przytulając kota. Ubrany jest w suknię przypominającą minisi habit. Patrząc na zdjęcie Gustawa Klimta, które stało na nocnym stoliku w sypialni Adele Bloch-Bauer, jednej z najsłynniejszych muz artysty, aż trudno uwierzyć, że przedstawia mężczyznę, który swoją sztuką uwiódł pół Wiednia, setki kobiet swoją charyzmą i zmarł prawdopodobnie na syfilis pozostawiając po sobie nie tylko wspaniałe obrazy, ale też… czternaścioro nieślubnych dzieci.

Klimt i pani Beer

W 1916 roku przed jego sztalugami stanęła Friederike Maria Beer, by Gustaw Klimt namalował jej portret. Przedstawicielka wiedeńskiej society miała powiedzieć później:

"Klimt był wyjątkowo zwierzęcy. Jego ciało wydzielało specyficzną woń. Jako kobieta naprawdę się go obawiałam".

Nie obawiały się go za to inne bogate mieszkanki Wiednia, miłośniczki secesji, które podobno przechadzały się nago po ogrodzie otaczającym jego pracownię, pieściły się wzajemnie i przybierały najbardziej wyuzdane pozy jakie Klimt chciał zobaczyć i namalować. Jednak przede wszystkim były niezwykle dumne z tego, że mogą pozować tak wielkiemu artyście. W przeciwieństwie do pani Beer większość kobiet uważała, że Klimt jest pociągający - jego ciało było atletyczne, miał opaloną twarz, bezczelne spojrzenie i niski namiętny głos.

"Oczy, melancholijne i oderwane od życia, patrzyły z twardej, opalonej twarzy okolonej, ciemną, surową brodą. To ona, wraz z niesforną burzą włosów, czasami upodobniała go do fauna"

pisał o artyście młody architekt Emil Pirchan. Ponieważ Klimt pochodził z biednej rodziny nie nabrał ogłady charakterystycznej dla wyższych sfer, w których później zaczął się obracać. Był bezpośrednim, pozbawionym manier łajdakiem. Mimo to kobiety go kochały i stawały się nie tylko jego muzami, ale też patronkami i orędowniczkami jego talentu.

Zobacz też: Krajobrazy, które pokochał Klimt, rowerowe wycieczki, a później tort. Zapraszamy do Górnej Austrii!

Mężczyzna w rozpaczy

Gustaw Klimt przyznał się tylko do trzech synów, urodzonych mu przez dwie kobiety. Jedną z nich byłą Maria Zimmermann, przez przyjaciół nazywana Mizzi, wieloletnia modelka artysty. Mimo, że była matką jego dwóch synów, Klimt nigdy się z nią nie ożenił (nosili nazwisko Zimmermann). Nigdy też nie namalował jej portretu podpisując go jako "Portret Marii Zimmermann". Malował ją, ale na obrazach występowała anonimowo.

"Jak mocno krwawiło moje serce, kiedy przy odsłonięciu mojego ostatniego obrazu, obrazu nieszczęścia, pytano mnie nieustannie: "Kim Ona jest?". Zawsze "Ona", Twoje wierne podobieństwo. Powinienem im powiedzieć: "To jest błogosławione i piękne dziecko, któremu przyniosłem nieszczęście i nędzę".

Chodziło o obraz "Schubert przy fortepianie" z 1899 roku. Rudowłosa Mizzi była wzorem ciężarnej "Nadziei I", która powstała w 1903 roku, rok po tym, gdy urodził się i zmarł drugi syn Klimta i Mizzi, Otto. Gdy Klimt dowiedział się, że Mizzi urodzi mu pierwsze dziecko napisał do niej: "Powinnaś być otoczona opieką tak, jakbyś była moją żoną. Chcę Cię uchronić przed smutkiem, zapewnić Ci przyszłość, jako niewielkie zadośćuczynienie za całą niedolę, którą na nas sprowadziłem. Dlatego jednak potrzebuję siły, by wyrwać się z rozpaczy. Możesz mi w tym pomóc, mówiąc, że mnie nie obwiniasz, i że Twoja dobra matka mnie nie przeklina". Zapomniał jej jednak powiedzieć, że wkrótce, mniej więcej w tym samym czasie, pewna czeska praczka Maria Ucicka również urodzi jego dziecko. Taki był Klimt. Kochał wszystkie kobiety. I większość, które spotkał na swojej drodze zdobył. Z wyjątkiem jednej.

Włoskie wakacje

"Chłonęliśmy siebie nawzajem wzrokiem" napisała w dzienniku siedemnastoletnia Alma Schindler, która zakochała się w malarzu. Podróżując z rodziną i z Klimtem w 1899 roku po Włoszech oddawała się pieszczotom Klimta. Nigdy jednak nie pozwoliła mu na całkowite zbliżenie. "Nie bez pierścionka na palcu" miała powiedzieć, odrzucając ostatecznie jego zaloty. Później napisała w swoim dzienniku:

"Pożądam go każdym fibrem mojego ciała. Nawet jeśli dziesięć razy wyjdę za mąż, zawsze będę go kochała".

Kochała go też Emilie Floge. I to właśnie o niej mówi się, jako o towarzyszce życia Gustawa Klimta. Emilia była jego bratową. Miała w Wiedniu na Mariahilferstrasse pracownię krawiecką. Była przeciwniczką gorsetów, a materiały do jej kreacji często projektował sam Klimt. Był do niej bardzo przywiązany. Pisano, że "Oboje czerpali korzyść z wzajemnych kontaktów, a także inspirowali się nawzajem w swoich zawodach". Kochali się, byli przyjaciółmi, ale nigdy nie zamieszkali razem. Gdy zmarł, podobno Emilie spaliła listy i pocztówki jakie wymieniła z Klimtem. Podobno było tego tyle, że zmieściłoby się w koszu na bieliznę. Jednak kilkaset listów i pocztówek zachowało się. Wynikało z nich, że Emilie i Klimta łączyło wyjątkowe uczucie, choć nigdy nie zostali kochankami. I o ile Emilie najprawdopodobniej nigdy nie wylądowała w łóżku z Klimtem, o tyle na pewno znalazła się tam Adele Bloch-Bauer.

Złota Adela

W czasach, gdy tworzył Gustaw Klimt modelki pozujące malarzom traktowano na równi z prostytutkami. Nie zmieniło to faktu, że do pracowni Klimta ustawiały się kolejki dziewcząt i kobiet pragnących zyskać nieśmiertelność dzięki obrazom mistrza. Adele Bloch-Bauer nie była zwykłą modelką. Była żoną bogatego przemysłowca i w prezencie od męża otrzymała swój portret namalowany przez Klimta. W 1903 roku Adele pochwaliła się przyjacielowi, że Klimt zgodził się by mu pozowała. Klimt był wtedy najpopularniejszym artystą i za swoją pracę brał mnóstwo pieniędzy - za portret trzeba mu było zapłacić przynajmniej jedną czwartą ceny wiejskiej willi.

Adele Bloch–Bauer
Fot. east news

Jeden z krytyków zauważył, że czasami, dla kobiet z towarzystwa, pozowanie Klimtowi było niebezpieczne. Chodziło o skłonność artysty do romansowania ze swoimi modelkami. Adela tymi pogłoskami się nie przejmowała, być może dlatego, że w jej małżeństwie nie układało się dobrze. "Wolała spać ze swoimi psami niż z moim wujkiem" wspominała po latach jej siostrzenica Maria Altmann.

"Kiedy Adela Bloch-Bauer zeszła ze schodów swojego eleganckiego mieszkania do dorożki czekającej, by zawieść ją do pracowni Klimta, jej reputacja była zapewne ostatnią rzeczą, o której myślała"

pisała w książce "Złota dama" Anne-Marie O'Connor. Klimt i Adela spędzali razem długie godziny w jego pracowni. Nic więc dziwnego, że zrodziła się między nimi więź. Być może erotyczna. Maria Altman mówiła: "Gdy zapytałam mamę o związek Adeli z Klimtem ta krzyknęła: "Jak śmiesz pytać o takie rzeczy? To była przyjaźń oparta na intelektualnej fascynacji, krzyczała. Ale ona zawsze zaprzeczała w takich sytuacjach, nawet jeśli wiedziała, że to prawda. Ja sądzę, że ich romans wcale nie jest taki nieprawdopodobny". W pracowni Klimta powstały dwa portrety Adeli. Pierwszy, jeden z jego najsłynniejszych obrazów, przez wiele lat nosił tytuł "Złota Adela", powstał w 1907 roku (w 2006 został sprzedany za 135 milionów dolarów). Kolejny w 1911 roku. W nim krytycy sztuki dopatrywali się końca związku artysty i jednej z najsłynniejszych jego mecenasek. Prawdopodobnie Adela znalazła się też na słynnych obrazach "Pocałunek", gdzie miałaby się znaleźć w ramionach Klimta i "Judyta". Erotyczne szkice według niektórych krytyków również przedstawiają panią Bloch-Bauer.

Brak rozeznania

Ten rudobrody niezwykle utalentowany artysta, twórca wiedeńskiej secesji, z rozbrajającą szczerością nie raz przyznawał, że tracił rozeznanie we własnej sytuacji uczuciowej. "Boję się miłości i czuję przed nią respekt" wyznał kiedyś. Przez pracownię i łóżko Klimta przewinęło się mnóstwo kobiet, ale tylko jedna wytrwała z nim i przy nim do końca. Ostatnie słowa jakie wypowiedział Klimt na łożu śmierci brzmiały: "Posłać po Emilie". Towarzyszka życia Klimta, Emilie Floge trwała przy nim przez 25 lat, mimo, że wiedziała o jego licznych romansach i chorobie. Klimt panicznie bał się szalejącego wtedy w Wiedniu syfilisu. Niestety prawdopodobnie i on stał się jego ofiarą. W jednym z listów pisał do Emilii "Dobry wynik. Czyrak się chyba zasklepia". Niestety w końcu z udarem trafił do sanatorium, a potem szpitala, gdzie zarażony hiszpanką zmarł 6 lutego 1918 roku. Alma Schiller, która teraz nazywała się Mahler napisała w dzienniku: "Zmarł na syfilis".

Odszedł jeden z największych malarzy erotycznych w historii sztuki, który ponad wszystko kochał kobiety.

"Nawet w najwcześniejszych obrazach Klimt przeznaczył zaszczytne miejsce kobiecie, później nigdy nie szczędził jej pochwał"

pisał historyk sztuki Gilles Neret. Kiedyś Klimt zapytany o to dlaczego nigdy nie namalował swojego autoportretu odpowiedział: "Ludzie będą więc musieli obyć się bez mego artystycznego portretu - tak jak dotychczas. Jeśli ktokolwiek chce mnie zrozumieć - jako artystę, bo tylko to jest interesujące - powinien uważnie patrzeć na moje obrazy i z nich spróbować dowiedzieć się, kim jestem i czego pragnę". A pragnął kobiet.

Wideo

Test redakcji Viva! Czy terapia śluzem ślimaka naprawdę działa?

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Magda Gessler z synem Tadeuszem po raz pierwszy tak szczerze o swojej relacji!