VIVA! Tylko u nas

„Nie piszę romansów!’’. Porozmawialiśmy z Gabrielą Gargaś o jej najnowszej powieści „Zanim wstanie dla nas słońce’’

AS 6 października 2017 06:00
Gabriela Gargaś

Wciągająca, pełna zwrotów akcji i prawdziwa – taka właśnie jest powieść „Zanim wstanie dla nas słońce”. Nam udało się porozmawiać z autorką książki Gabrielą Gargaś – ekonomistką z wielką pasją do pisania. To już jej 14 pozycja na rynku! Zobacz, co powiedziała nam o swoim pisarstwie i najnowszej książce.

Viva.pl: Jak to się stało, że ekonomistka, zaczęła pisać książki?

Gabriela Gargaś: Byłam w ciąży, przez pierwsze miesiące musiałam leżeć w łóżku. A że nie lubię nic nie robić, postanowiłam napisać książkę. Wyjęłam notes i zaczęłam pisać. Trochę tak niewygodnie, na półsiedząco… ale dałam radę (śmiech). Miałam napisać jedną książkę i zamknąć ten rozdział, ale życie bywa przekorne. Pomysły nadal rodziły się w mojej głowie i tak się zaczęło.

Klasyfikuje się Panią jako autorkę romansów, ale tematyka znacznie wykracza poza stereotypowe opisy płomiennej miłości…

Właśnie na ten temat rozmawialiśmy na spotkaniu autorskim. Ktoś kiedyś zaszufladkował mnie do tego gatunku i tak już zostało. Chciałam zaznaczyć, że nie piszę romansów. Nawet Pani prowadząca spotkanie, po przeczytaniu mojej książki, stwierdziła, że jest to: „dobra, niekiedy mocna literatura obyczajowa, osadzona w polskich , współczesnych realiach”. Bo czy opisywane przeze mnie historie – adopcja, śmierć bliskiej osoby, żałoba po stracie, życie codzienne, kiedy brakuje do pierwszego – jest romansem? Oczywiście w moich książkach pojawia się też miłość, ale nie taka wyjęta z harlequinów.

Czy jest ktoś lub coś, co inspiruje Panią do tworzenia kolejnych powieści?

Moje pomysły na książki pochodzą z życia; to są historie zasłyszane oraz moje własne wspomnienia i emocje. To wszystko razem wzięte pobudza moją wyobraźnię i prosi o dopisanie nowej historii. Piszę o przyziemnych sprawach. Granicach, jakie jesteśmy w stanie przekroczyć dla ukochanych osób. Upadkach i wzlotach, a także o spełnianiu marzeń. We wszystkich moich powieściach poruszam kwestie relacji międzyludzkich. Książki ukazują całą panoramę spraw, czasem śmiesznych, czasem poważnych. Szarą codzienność: zmaganie z przeciwnościami losu, udane związki i te mniej udane.

I w życiu, i w książkach nie zawsze wszystko idzie tak, jakbyśmy chcieli. Mimo to znana jest Pani ze swojego nieustającego optymizmu. Skąd czerpie Pani pozytywne emocje?

Z codzienności! Im jestem starsza, tym więcej rzeczy mnie zachwyca. Oczywiście więcej też wkurza (śmiech). Ale wracając do zachwytów, to na chwilę obecną potrafię cieszyć się z małych rzeczy: że zakwitł mi storczyk, że dziecko powiedziało: „Kocham cię mamusiu”, że wypiłam kawę bez pośpiechu… No oczywiście z tego, że mam pasję, dzięki której spełniam swoje marzenia.

Do księgarni trafiła właśnie Pani najnowsza książka „Zanim wstanie dla nas słońce”, gdyby musiała Pani opisać ją trzema słowami, jakie byłyby to słowa?

Szalona namiętność, zguba, wybór.

Czy jest w niej coś, co zaskoczy Pani stałych czytelników?

W każdej powieści staram się czymś zaskoczyć. I w tej również będzie element zaskoczenia. A nawet kilka. Będą zwroty akcji. Główna bohaterka będzie nas drażniła swoim postępowaniem, ale też będziemy chcieli ją zrozumieć, może trochę wybielić. Któż z nas nie popełnił kiedyś błędu? Co my byśmy zrobili w takiej sytuacji? Tego nikt nie wie. Nigdy nie wiemy, kiedy wyjdą z nas ukryte demony…

Głównej bohaterce „Zanim wstanie dla nas słońce” daleko jest od ideału. Czy pisanie o takich postaciach jest trudniejsze?

Trudniejsze byłoby stworzenie postaci idealnej, kryształowo czystej. A Stefania, jest osobą, która się pogubiła. To kobieta z krwi i kości, pełna sprzecznych emocji. Kobieta, która chce dla swojej córki jak najlepiej. Kobieta, która pragnie być kochana, chce być zauważona.

„Zanim wstanie dla nas słońce” to część cyklu. Wcześniej była „Taka jak Ty”, gdzie poznaliśmy Marionę i Karolinę. Fani liczyli na kontynuację ich losów, dlaczego zdecydowała się Pani na pokazanie nam innych bohaterów?

Chciałam pokazać, życie innej bohaterki, która również odgrywa ważną rolę w powieści. Znaczącą. Odmalować jej życie przed karygodnym błędem, który popełniła. Chciałam ją trochę wybielić przed czytelnikami. Chciałam, by zrozumieli jej postępowanie. Nie można nikogo z miejsca skreślić, nie znając jego historii.

Czy planuje Pani kolejną część cyklu? Może nam już Pani zdradzić jakieś szczegóły?

Na chwilę obecną zamknęłam cykl. Może jeszcze do niego wrócę. Nie mówię nie (śmiech).

Nazywana jest pani „czarodziejką kobiecych emocji”, a Pani fanki uwielbiają to, w jaki sposób mówi Pani o uczuciach. Jak Pani myśli, na czym polega Pani „magia”?

Bardzo mi miło, że wśród czytelniczek jest taki odzew. „Magia” polega na tym, że opisuję życie i emocje takimi, jakie one są. Bez zbędnej koloryzacji i upiększania. Moje bohaterki niekiedy działają niewłaściwie, pod wpływem emocji, niekiedy siarczyście zaklną. Nie są idealne. Każdy ma drogę do przejścia, którą sam obiera. Jestem zdania, że czasami upadki, mimo iż bolesne, są potrzebne w naszym życiu. Czasami trzeba upaść, aby pewne rzeczy do nas dotarły. Poleżeć, podnieść się, otrzepać i iść dalej. Chcę, by czytelniczka wyciągnęła wnioski, pomyślała, co ja bym zrobiła na miejscu bohaterki. Piszę to, co czuję, to, co mi w duszy gra. Piszę o tym, że raz jest gorzej a raz lepiej, tak jak w życiu!

Gabriela Gargaś

Najnowsza książka Gabrieli Gargaś „Zanim wstanie dla nas słońce” trafiła do księgarni 27 września.

Wideo

Poznaj jeden z największych trendów w makijażu!

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Ewa Farna bez tajemnic! Takiej rozmowy jeszcze nie było!