„Po prostu przyjaźń” właśnie trafiła do kin. Czy warto obejrzeć najnowszą polską komedię?

W minionym tygodniu odbyła się premiera „Po prostu przyjaźń” - jednego z najnowszych polskich filmów, idealnego na każdy zimowy wieczór. Twórcy głośnych „Listów do M.” postawili tym razem na całkiem inną produkcję. Nakręcili film o przyjaźni  - jednym z ważniejszych uczuć w naszym życiu, które jednak na ekranie pojawia się dużo rzadziej niż miłość. W głównych rolach znajdziemy najgłośniejsze ostatnio nazwiska polskiego kina, m.in. Agnieszkę Więdłochę, Piotra Stramowskiego, Macieja Zakościelnego, Magdalenę Różczkę czy Bartłomieja Topę.

 

Polecamy też: Tom Hanks w roli głównej, Clint Eastwood za kamerą i historia, którą żył świat. Oscarowy pewniak?

 

„Po prostu przyjaźń” to wzruszająca, wielowątkowa komedia o różnych odcieniach relacji. Opowiada o grupie znajomych, którzy znajdują się w trudnych sytuacjach – profesor biologii (Krzysztof Stelmaszyk) łamie swoje zasady dla przyjaciela, Alina (Sonia Bohosiewicz) i Marian (Marcin Perchuć) nie potrafią podzielić się wygranymi pieniędzmi, a singielka Ivanka (Magdalena Różczka) traci wiarę w miłość i postanawia mieć dziecko ze swoim przyjacielem Patrykiem (Bartłomiej Topa). „Te historie są tak blisko nas, są takie realistyczne, że nie gramy tego komediowo, ale staramy się szukać rozluźniających momentów” dodaje Magdalena Różczka. Relacje wszystkich postaci zazębiają się, są ze sobą powiązani. Część z nich tradycyjnie grupą co roku wyjeżdża w góry. Tym razem wyprawa przybierze niespodziewany obrót, przez wyznanie jednej z uczestniczek – nauczycielki Julki (Agnieszka Więdłocha) na życiowym zakręcie. Z kolei Piotr Stramowski, na fali ostatniego „Pitbulla”, znów gra twardego, silnego lidera, mężczyznę z zasadami, a Maciej Zakościelny kolejny raz jest lowelasem. Ale kto powiedział, że to ma być nudne? Tym razem są najlepszymi kumplami prowadzącymi salon samochodowy, a jeden z nich zakochuje się w byłej żonie drugiego. Jak z tego wybrną?

 

Historie opowiedziane w filmie to skrajne przypadki, które wykraczają trochę poza nasze wyobrażenia. W życiu jednak wszystko się może zdarzyć. Dzięki temu film bawi ucząc i może spowodować refleksje nad naszymi relacjami z najbliższymi. Może obraz zachęci nas do zmiany? A może dzięki niemu podejmiemy ważną dla nas decyzję? Na pewno zmusi nas do przemyśleń, a podczas seansu będziemy mieli chwilę i na śmiech i na wzruszenia. W kinach już od 6 stycznia.

Czy wybierzesz się na ten film do kina?