• Roman Praszyński

Miss Łechtaczka na gwałt potrzebna, czyli „Sztuka kochania” w kinach! Przeczytaj recenzję filmu

To wielkie kino. Pierwsza scena zwala z nóg, a potem jest tylko lepiej. Maria Sadowska w „Sztuce kochania” pieści, kąsa i doprowadza widza do orgazmu. Koniecznie zobaczcie ten film. Historia Michaliny Wisłockiej jest wciąż paląco aktualna. Strach przed seksem, wolnością kobiet i prawem do rozkoszy wciąż blokuje nas, purytańskich Polaków!

 

Znakomite kreacje. Aktorzy są różnorodni i prawdziwi. Jakże to poszukiwany towar w polskim kinie! Magdalena Boczarska jako Michalina Wisłocka – palce lizać. Eryk Lubos jako facet, który doprowadza ją do pierwszego orgazmu – staje na wysokości. Nie brak zabawnych i poruszających epizodów – bananowy Borys Szyc i masochistyczna Danuta Stenka. Koniecznie pójdźcie na ten film. Chociażby po to, żeby dowiedzieć się, dlaczego łechtaczka podobna jest do łysego faceta w kajaku!

 

Film podnieca. Scen erotycznych sporo. I robią wrażenie. Dobrze, że dyrygowała nimi kobieta. Pełne namiętności i pasji, ale bez samczej przeginki, jaka czasem pokutuje w męskim kinie. Michalina Wisłocka to  tragiczna postać. Kobieta, która całym swoim życiem łamała tabu. Żyła w trójkącie, choć nie lubiła – wtedy jeszcze! -  seksu. Matką była średnią, bo weszła w męską rolę – chciała być naukowcem, dla rodziny nie miała czasu. Napisała książkę o miłości, choć całe życie wikłała się w bolesne, niemożliwe do spełnienia związki. Jej walka o wydanie książki o seksie i rozkoszy w świecie socjalistycznej obłudy porywa i porusza.

 

Maria Sadowska zrobiła współczesne kino polityczne. Tak, kostiumy z lat 70. to przykrywka. Film „Sztuka kochania” jest boleśnie aktualny. Wciąż jako społeczeństwo borykamy się z seksualnymi kompleksami. Seks to wciąż wymysł diabła, śmierdzący grzechem i siarką. Młode dziewczyny znów robią pokątne skrobanki, ogranicza się dostęp do środków antykoncepcyjnych. Dziś jak wtedy rządząca partia drży przed Kościołem katolickim, a rząd ogranicza reprodukcyjne prawa kobiet. Koniecznie obejrzyjcie „Sztukę kochania”. Ten film otwiera oczy. I waginy!

Polub nas na FB

Czy wybierasz się do kina na "Sztukę kochania"?